piątek, 23 grudnia 2011

Ja kontra grzyb

Po trzech dniach walki w biurach i oddziałach do spraw akademików mam nowy pokój. Jest naprzeciwko mojego starego, też rogowy, też zimny. Zaczęłam przenosić rzeczy, patrzę, a tu też grzybek na ścianie. Wolałam już w to nie wnikać.

Nie chce mi się opisywać 3 dni walki w różnych biurach i oddziałach, ale powiem tyle: ich system to kosmos. Nikt nic nie wie, każdy mówi co innego, gdzieś mnie odsyła. Poza tym jacyś ludzie, którzy wydają się znać angielski, ale jednak go nie rozumieją.  Ale podejrzewam, że na sghu sytuacja wyglądała by podobnie.

W pokoju, którym jestem obecnie mieszkają dwie dziewczyny odpowiedzialne za akademik, to jakby pokój dla obsługi. Dopiero one ogarnęły tę sytuację i się okazało, że znalazł się jednak dla mnie pokój. Więc po południu mam się tam wprowadzić. Mam nadzieję, że to już ostatnia przeprowadzka...

Ale zaraz już są święta, więc warto się nad tym skupić. Dostałam 3 paczki z Polski, a w nich: 6 czekolad, 6 batoników, czarny chleb, 2 książki, czipsy o smaku chołodca z chrenom, pocztówka z zarośniętym białoruskim artystam, 2 ulotki radia racja, 2 kalendarzyki radia racja, plakat bardauskaja vosień, postnyj gorkij szokoład, połamany czekoladowy mikołaj i numer polityki z 30 listopada ♥

I za chwilę postaram się opisać moją dwutygodniową podróż.

Pozdrowienia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz