piątek, 23 grudnia 2011

Dzielnica arabska i poszukiwanie plaży

Dzielnica, w której był mój hostel składała się z małych malowniczych kamieniczek, strasznie mi się podobały. I oczywiście nie spodziewałam się ich po Singapurze. Bo jakie było moje wyobrażenie? Szklane wieżowce ;-)




Podobną małą zabudowę można było znaleźć w dzielnicy arabskiej.




Kilka meczetów.





I tak poglądowo.




I chwila przerwy w lokalnej restauracji.


Trzeciego, ostatniego dnia rano postanowiłyśmy z Laurienne znaleźć plażę. Po drodze zwróciłyśmy uwagę na miejscowe JW destruction i to, jak tu ludzie suszą ubrania.


Oczywiście się zgubiłyśmy i nadrabiałyśmy drogi. Ale jakoś nam się udało.


Z niewiadomych powodów koleś w hostelu powiedział, że na tej plaży nie da się pływać. Nasze wrażenie było wręcz przeciwne, ale nie miałyśmy strojów. Za to zimne piwo nad wodą smakowało wyśmienicie!


Spędziłam szalone 2,5 dnia w Singapurze, czas było lecieć do Kuala Lumpur!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz