środa, 21 września 2011

Ło dziao Sieajła

Od poprzedniego wtorku mam już zajęcia. Pierwszy tydzień minął mi na sprawdzaniu po kolei różnych przedmiotów, bo tylko przez pierwszy tydzień można je zmieniać.

Byłam między innymi na ‘Russian conversation III’ (sami lokalsi, nauczycielka Rosjanka). Ale musiałam zrezygnować, bo w tym samym czasie jest ‘International Investments’, a musiałam mieć jakieś sghowe przedmioty:(  Poza tym uczenie rosyjskiego nas, a uczenie Chińczyków to dwie różne rzeczy. Więc w sumie miło słuchało się pani, ale chyba było dla mnie za łatwo.

Oprócz tego miałam jeszcze chodzić na ‘Data structure’. Niestety, zajęcia się być okazały częściowo po chińsku. Bo wykład niby po angielsku (chociaż lokalni studenci byli wyraźnie niezadowoleni), ale ćwiczenia dla dwóch grup wykładowych (jednej chińskiej, jednej angielskiej) po chińsku. Wykładowca powiedział, że może ktoś z ćwiczeniowców mówi po angielsku… Ale chyba jestem na to za słabo zaawansowana. Poza tym wykładowca nie ukrywał, że na ćwiczeniach nie wszystkim wystarczy komputerów i miejsca – a myślałam, że takie rzeczy tylko na sghu :D No więc z tego też się wypisałam.

Jeśli jeszcze chodzi o podobieństwa – tutaj też notorycznie nie piszą markery do tablicy.
Zajęcia są  tutaj w modułach po 3 godziny, z dwoma 10-minutowymi przerwami w środku. O początku/końcu zajęć daje znać melodyjka, która gra na całym kampusie. Ale 3 godziny zajęć to zdecydowanie za dużo. Na pierwszej lekcji ogarniam, na drugiej się staram, na trzeciej nie wiem o czym jest mowa.

Koniec końców mam przedmioty: ‘International business communication’ (pisanie biznesplanów i jakieś fikcyjne zakładanie firm na pierwszy rzut oka), ‘New media technology civilization in East-Asian and Western perspectives’ (nie wiem jeszcze o czym, pierwsze zajęcia to wysokiego lotu rozkminy), ‘International investments’ (jak na razie powtórzenie sghowej makroekonomii), ‘Amercian history, 1865 to present’ (z prawdziwym Amerykańcem!). Może wreszcie się dowiem czegoś na temat historii…

Tak naprawdę, to nie wiem, czy na pewno będę miała te przedmioty, czekam na akceptację sghu. 

Ach,  i zapomniałabym o chińskim! 2 razy w tygodniu po 3 godziny. Teoretycznie już znam liczby, ale w sklepie dalej nie rozumiem, co do mnie mówią. No i dzisiaj były dni tygodnia. I umiem już powiedzieć 'Lubię jeść ryż'.

2 komentarze:

  1. Akurat nie będziesz miała najciekawszej cześci historii USA ;] bez sensu ;]
    Mateusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu Ewa, ta od Piotrka N. :) Właśnie mi ów Piotrek twego bloga pokazał.

    Niesamowite fotki.

    I uczysz się chińskiego O.o Ten program http://ankisrs.net/ może pomóc (są gotowe listy słów do ściągnięcia, również z Chińskiego, sprawdzałam, np. "Chinese vocabulary (beginer)). Bezbolesna, szybka i efektowna nauka słówek. Na mnie metoda działa. Jak chcesz, możesz obadać.

    Trzym się tam w jednej kupie :)

    OdpowiedzUsuń