środa, 7 września 2011

Pozdrowenia z Taipei

Hmm, to może zacznę od tego pasztetu. Mam go ze sobą i trzymam na jakąś ważną okazję ;-) Chociaż nie wiem z czym go zjem, bo tutaj pieczywo jest śnieżnobiałe. Nie jak nasze białe, tylko takie białe białe białe.
19 godzin w podróży i dwie przesiadki sprawiły, że Tajwan pierwszego dnia wyglądał strasznie. 

Jak wysiadłam w Hongkongu przy wyjściu zobaczyłam pana z trzema nazwiskami na kartce, w tym z moim. I mówił coś niezrozumiale. Kazał mi pokazać moją kartę pokładową i przykleił mi na sweter nalepkę z numerem lotu. Mieliśmy iść za nim. Najpierw jakimiś taśmami, później jechaliśmy autobusem, a na koniec pan się jeszcze trochę gubił. Szukaliśmy gate’u numer 510 – to lotnisko jest ogromne. Gdyby nie ten facet, na pewno bym sama tak szybko tego nie znalazła, a do odlotu było jakieś 40 minut.

Lotnisko w Taipei w porównaniu z tym wygląda jak opuszczone, w ogóle nie ma ludzi, dwie osoby sprawdzające paszporty. A tak w ogóle jest poza Tajpej, 1,5 h do centrum autobusem.

Okazało się, że mój akademik jest trochę jakby poza kampusem, na górze (znaczy się uphill). Z buta idąc w dół to 12 minut, ale pod górę w ostrym słońcu… Jeździ jeszcze autobus co 20 minut, ale ciągle nie mogę na niego trafić. Mam 4-osobowy pokój, jedna Niemka, jedna Koreanka i jedna Japonka, z czego tylko ta pierwsza mówi po angielsku. Jest trochę dziwnie nie być w stanie nic powiedzieć…


Jeśli chodzi o jedzenie, to na razie mam pewne trudności. Większość tego tutaj jest smażone i strasznie ciężkie. Ciężko jest też znaleźć jogurt – opakowania są kolorowe i mają chińskie napisy. Wczoraj trafiłam na mleko sojowe, a dzisiaj na jakiś słodki mleczny napój, fuj!


Byłam też dzisiaj w kerfurze. Chcąc wspierać lokalny przemysł i po przeczytaniu przewodnika (że niby Tajwan słynie z herbaty i że oni tu ją zaawansowanie parzą) chciałam kupić jakąś herbatę. Moja buddy poleciła mi coś tam, co się okazało być… chińskim liptonem. Cóż. Ogólnie z takich pierwszych obserwacji, które mnie zdziwiły, to oni tutaj nie używają papieru toaletowego, tylko takich toilet tissues, praktycznie zwykłych wyciąganych chusteczek higienicznych;-)




2 komentarze: