O Czang Kaj-szeku możecie przeczytać tutaj
Jest tu traktowany jak bohater narodowy, bo teoretycznie dzięki niemu istnieje państwo Tajwan. Jego oficjalna nazwa to 'Republic of China' i za swoje prawowite tereny uznaje ChRL (bo CSK nie uznał Mao).
Rządy CSK były dosyć krwawe, nie wydaje mi się też, żeby jakoś szczególnie zależało mu na tej wyspie. Uciekł tu, jak w Chinach przegrał z komunistami walkę o władzę (znacie moją historyczną ignorancję, więc nie ręczę, że to co tu piszę to prawda, ale mam nadzieję, że Mateusz D. czuwa).
Dlatego dziwni mnie, dlaczego go tu tak czczą.
Jednak od jakiegoś czasu nie jest już taką jednoznacznie pozytywną postacią. Mało brakowało, a kilka lat temu usuniętoby jego pomnik. Póki co, tylko park stracił jego imię, a pomnik dalej stoi.
Ten pomnik to wielki brązowy dziadek siedzący w fotelu. Po obu stronach flagi Tajwanu, a przed nim żołnierze stojący na baczność. I wszystko w marmurowych wnętrzach.
I co godzinę zmiana warty.
Żeby się dostać do pomnika trzeba wejść po 89 schodach (tyle miał lat, kiedy umarł).
W podziemiach znajduje się jego muzeum. Można tam znaleźć kapcie, w których chodził:
jego szlafrok,
jak i fotel w którym siedział.
Były jeszcze ręczniki, których używał, ale niestety nie zrobiłam zdjęcia :(
A, i jeszcze jego kuloodporne kadilaki.
I parę pamiątkowych fotek.
Tu CKS z Sun Jat-senem jadą pociągiem. Podpis pod obrazem: 'Jedno serce, jedna dusza, połączenie (sił?) tytanów'
A tu z Winstonem C.
I na koniec CSK jak żywy, podpisuje dokumenty w swoim biurze.
Kosmiczne miejsce.














Czuwam! Telegraficzny skrót, ale całkowicie poprawny :)
OdpowiedzUsuńMateusz
Och, jestem z siebie taka dumna!
OdpowiedzUsuń