poniedziałek, 28 listopada 2011

Najdłuższy nos na Borneo

Trochę żałuję, że nie przemyślałam wyjazdu dokładniej. Mogłabym zobaczyć więcej. Chciałam pojechać do parku z orangutanami, ale był po drugiej stronie wyspy, 6h autobusem. Trochę bez sensu byłoby mi tam jechać - dojazd zabrałby mi za dużo czasu.

Za to zdecydowałam się na inną wycieczkę, którą też podpowiedziała mi Amy. W hostelu było dużo różnych ulotek z wyjazdami, a ceny były tańsze niż na mieście. No i panie z recepcji wszystko załatwiały :)


Pojechałam nad rzekę Klias (2 godziny od KK) zobaczyć 'proboscis monkey' (po polsku nosacz sundajski, wikipedia ofkors). Małpa ta mieszka tylko na Borneo i ma specyficzny nos. I nie je bananów.


Niestety to zdjęcie ukradzione z internetu. Tak żebyście mieli pogląd. My widzieliśmy je tylko z daleka. Pływaliśmy motorówkami po rzece, a na drzewach po obu stronach wypatrywaliśmy małp. Były dosyć wysoko, ale i tak wrażenie robiło jak skaczą i się przemieszczają po drzewach.

Pan opowiadał jak to 'proboscis monkey' jest zagrożona wyginięciem, dlatego my tak wolno pływamy po rzece i że musimy ją chronić. Ble ble ble, ściema. Oprócz naszej łódki było jeszcze z 6 innych, które warczały silnikami i rozjeżdżały rzekę. A jak tylko gdzieś pojawiły się małpy, wszystkie łódki zjeżdżały się w jedno miejsce, żeby turyści mogli zrobić zdjęcia. W 80% chińscy turyści.


Ich jest pełno dosłownie wszędzie. Na wspomnianych już reklamach wycieczek jest napisane 'przewodnik mówiący po angielsku i po chińsku'. Chiny się bogacą, mieszkańcy rzucają się na konsumpcję. Polska powinna chyba swoje reklamowe wysiłki skierować właśnie tam...



Po kolacji, jak już się ściemniło, pojechaliśmy na rejs jeszcze raz. Tym razem oglądać 'fireflies' - wikipedia twierdzi, że to robaczki świętojańskie. W każdym razie latało i migotało. Najs.


1 komentarz:

  1. Sympatyczny pan z niecodziennym nosem kojarzy mi się .... hmmmm ciekaw jestem co w takim razie ma w tamtym miejscu .....:D

    OdpowiedzUsuń