Od czego by tu zacząć. Mauzoleum Czang Kaj-szeka zrobiło na mnie dużo większe wrażenie. Większy rozmiar i rozmach.Tak jak i tam, i tu środku jest wielki brązowy dziadek w fotelu.
W bocznych salach jakieś wystawy (np. o SYS i jego żonie), generalnie nudy.
['Trzy zasady ludowe' z dwoma dodatkowymi rozdziałami napisanymi przez Czang Kaj-szeka]
Było za to bardzo dużo chińskich turystów. Chińskich - mam na myśli Chiny kontynentalne. Nie wiem, czy już o tym kiedyś tu wspominałam, ale w dopiero w 2008 roku po kilkudziesięciu latach otwarto połączenia lotnicze między Chinami a Tajwanem. Od tej pory jest tu pełno chińskich turystów. Niby tacy sami, ale naprawdę jest się w stanie ich odróżnić od miejscowych. Tajwańczycy wydają się jacyś bardziej czyści i ułożeni...
Oczywiście tłumy na zmianie warty.
I paradzie pod mauzoleum. Panowie machali karabinami.
I złota myśl na koniec.
[Jeden człowiek zmienił Chiny, dr Sun Yat-sen.]








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz