środa, 4 września 2013

Maskwa!




Zwiedzanie Moskwy zaczęłam w niedzielę po wyjściu z cerkwi. Byłam w parafii poleconej przez znajomego Rosjanina. A tam, olaboga, połowa kobiet w spodniach, bez chustek i cała cerkiew poszła do Komunii! Czy oni w ogóle byli Russian Orthodox?

Po wyjściu z cerkwi było ciemno i lało, ale patrzę, a tam w oddali jakiś budynek jak z telewizji. A to Kreml!




Trochę sobie połaziłam, ale przyjemność była względna. Za to w poniedziałek było już dużo lepiej!









Za to wczoraj byłam w cerkwi Chrystusa Zbawiciela. Jak w ojczyźnie Andrieja Rublowa i w tak reprezentacyjnej świątyni można było w kopule namalować Trójcę Świętą z laserami lecącą na pucatych aniołkach??? Na dowód musicie sobie pogooglować, w środku nie można było robić zdjęć.



A na zewnątrz nad oknami w dziwny sposób przycupnięci byli patriarchowie (?).



Cerkiew rzeczywiście robi wrażenie. Z daleka.

1 komentarz: