Zwiedzanie Moskwy zaczęłam w niedzielę po wyjściu z cerkwi.
Byłam w parafii poleconej przez znajomego Rosjanina. A tam, olaboga, połowa
kobiet w spodniach, bez chustek i cała cerkiew poszła do Komunii! Czy oni w ogóle byli Russian Orthodox?
Po wyjściu z cerkwi było ciemno i lało, ale patrzę, a tam w
oddali jakiś budynek jak z telewizji. A to Kreml!
Trochę sobie połaziłam, ale przyjemność była względna. Za to w poniedziałek było już dużo lepiej!
Za to wczoraj byłam w cerkwi Chrystusa Zbawiciela. Jak w ojczyźnie Andrieja Rublowa i w tak reprezentacyjnej świątyni można było w kopule namalować Trójcę Świętą z laserami lecącą na pucatych aniołkach??? Na dowód musicie sobie pogooglować, w środku nie można było robić zdjęć.
A na zewnątrz nad oknami w dziwny sposób przycupnięci byli patriarchowie (?).
Cerkiew rzeczywiście robi wrażenie. Z daleka.












Napisze coś ona sama
OdpowiedzUsuń