Na Kremlu byłyśmy już dawno, tylko jakoś ciągle nie miałam jak o nim napisać.
Zwiedzanie zaczęłyśmy od Mauzoleum Lenina. Warto było tam pójść dla atmosfery tego miejsca. Najpierw trzeba było wszystkie rzeczy (parasole, telefony, aparaty) zostawić w szatni. Potem pierwszy strażnik przy wejściu z grobową miną. Później w dół jakimiś czarnymi korytarzami. W sumie sam Lenin był najmniejszą atrakcją, wyglądał jak lalka i mało go było widać. Największe wrażenie to wystrój, a w sumie jego brak, tylko wszystkie ściany i podłogi z czarnego marmuru. No i ci strażnicy. Ciekawie, na jakiej zasadzie ich wybierają. I czy oni ciągle w to wszystko wierzą?
W Moskwie pewnie kilka rzeczy można sobie odpuścić, ale Kremla nigdy! Najfajniejsza była Orużejnaja pałata (wikipedia twierdzi, że to Zbrojownia). Na pierwszym piętrze było trochę ikon, później jakieś patery i talerze. Przy trzeciej gablocie zaczyna się nudzić. Za to parter superwidowiskowy: carskie korony, trony, stroje koronacyjne i karety. Jest moc.
Na terenie Kremla jest kilka cerkwi, w każdej ikony z XII-XIV wieku. I takie zabytki są tutaj na porządku dziennym. W sensie w każdym muzeum.
Pod murami Kremla jest moje ulubione miejsca w postsowieckich miastach - wieczny ogień. Tu czas się zatrzymał.
Zwiedzanie zaczęłyśmy od Mauzoleum Lenina. Warto było tam pójść dla atmosfery tego miejsca. Najpierw trzeba było wszystkie rzeczy (parasole, telefony, aparaty) zostawić w szatni. Potem pierwszy strażnik przy wejściu z grobową miną. Później w dół jakimiś czarnymi korytarzami. W sumie sam Lenin był najmniejszą atrakcją, wyglądał jak lalka i mało go było widać. Największe wrażenie to wystrój, a w sumie jego brak, tylko wszystkie ściany i podłogi z czarnego marmuru. No i ci strażnicy. Ciekawie, na jakiej zasadzie ich wybierają. I czy oni ciągle w to wszystko wierzą?
W Moskwie pewnie kilka rzeczy można sobie odpuścić, ale Kremla nigdy! Najfajniejsza była Orużejnaja pałata (wikipedia twierdzi, że to Zbrojownia). Na pierwszym piętrze było trochę ikon, później jakieś patery i talerze. Przy trzeciej gablocie zaczyna się nudzić. Za to parter superwidowiskowy: carskie korony, trony, stroje koronacyjne i karety. Jest moc.
Na terenie Kremla jest kilka cerkwi, w każdej ikony z XII-XIV wieku. I takie zabytki są tutaj na porządku dziennym. W sensie w każdym muzeum.
Pod murami Kremla jest moje ulubione miejsca w postsowieckich miastach - wieczny ogień. Tu czas się zatrzymał.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz