środa, 3 września 2014

(Spóźnione) Tokio, dzień drugi

Drugiego dnia udało mi się zobaczyć inne Tokio. Bez neonów i bardziej biurowe.



Na początek poszłam zobaczyć pałac cesarski. Niestety w sumie nie zobaczyłam nic, bo teren jest zamknięty (jak rozumiem rodzina cesarska tam mieszka). I za drzewami też nic nie widać. Można za to wejść do parku, ale tam też bez żadnych rewelacji. Myślałam, ze zobaczę coś z drugiej strony, więc zaczęłam iść dookoła terenu. Po drugiej stronie też nic nie było oprócz drzew, za to zeszło mi chyba z godzinę, żeby wrócić do punktu wyjścia. I minęłam po drodze ze stu biegaczy, bo jak rozumiem w sobotę japońskie korporobale podnoszą kondycję.


[Właśnie tyle było widać.]


Trochę odpoczęłam na jakiejś ławce i pojechałam na Tokyo Tower. Wybrałam opcję tańszą, bo jest jeszcze inna wieża widokowa - Tokyo Sky Tree. Co prawda nowsza i wyższa, ale droższa.








[Gdzieś w tamtą stronę jest Fudżi.]










Rzutem na taśmę pojechałam jeszcze do Jakiejś Ważnej Świątyni. W sumie wszystko już zamykali, ale kręciło się też jeszcze trochę ludzi. Azjatyckie świątynie wydają się trochę na jedno kopyto (to samo słyszałam o kościołach w Europie od Koreanki, hue hue), ale akurat te japońskie są jakby spokojniejsze od tych, które pamiętam z Tajwanu.








I obowiązkowe zdjęcie jedzenia!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz