czwartek, 5 stycznia 2012

Nowy 2012 mówicie?

Witajcie w nowym, 2012. Choć dla mnie to i tak kosmos.

Były teoretycznie święta, sylwester, dzisiaj kolejne święto. Ale mimo wszystko jakoś tego nie czuję. To w sumie fascynujące, jak człowiek żyje takim trybem szkoła-święta-sesja-szkoła-święta-szkoła-sesja-wakacje. Jak się wybijesz z tego trybu, to jesteś jakby zagubiony. Mimo zajęć i egzaminów cały czas się czuję, jakby była na wakacjach. Więc kiedy czytam o ubieraniu choinki i świętach w Białymstoku - kosmos. Jestem w górach i patrzę na komórkę - 4 stycznia, kosmos.


W każdym razie sylwestra spędziłam w mieszkaniu niemieckiej koleżanki mojej byłej niemieckiej współlokatorki.


Było trochę śmiesznego jedzenia, szczególnie byłam podjarana sushi z kałamarnicą, która zrobiła dziewczyna z Japonii - Eri.


Jeśli chodzi o alkohol - przyniosłam butelkę żubrówki. Azjatki nalały sobie milimetr alkoholu i zalały szklanką soku jabłkowego. Moja była współlokatorka sączyła czystą, natomiast gość z Węgier nalał sobie 1/3 kubka, wypił za jednym zamachem i powiedział, że dobra. Cóż, Europa Środkowa rządzi.

O północy wyszliśmy oglądać fajerwerki. Te najlepsze miały być przy Taipei 101, niestety budynek był za daleko od nas ;( Więc widzieliśmy tylko, jak się świeci z daleka. Z bliska wyglądało to tak:


Na moście było też trochę ludzi odpalających petardy, ale jakoś bez polotu. Nowy rok przywitaliśmy jakimś niemieckim ajerkoniakiem z waflowych kubeczków w czekoladzie.


Po fajerwerkach wróciliśmy do mieszkania. Było dziwnie. W sumie nie było już nic do jedzenia, było już jakby posprzątane, a wszyscy zbierali się domu. A wypić za nowy rok??? W Polsce tak nie ma...

Na szczęście to nie koniec świętowania! Kolejna okazja już 13 stycznia, kiedy mama i tata wylądują na tajwańskiej ziemi :) A potem 23 stycznia chiński nowy rok. Na zdrowie!

1 komentarz:

  1. Pozdrawiam koleżanki ze zdjęcia grupowego, wszystkie oprócz tej z lewej :D

    OdpowiedzUsuń