piątek, 6 stycznia 2012

Dlaczego paraganów nie można wrzucać do grającej śmierciarki

Tajwan ma dziwną śmieciową politykę. Na ulicach ani na przystankach nie uświadczysz kosza na śmieci. Więc po prostu nosisz je ze sobą aż na przykład wejdziesz do metra.

Śmietników w osiedlowym tego słowa znaczeniu też tu nie ma. Raz dziennie przyjeżdża śmieciarka i wtedy wszyscy wychodzą na ulicę ze swoimi workami. Słychać ją z daleka, codziennie ta sama melodia.


Inną popularną śmieciarkową melodią jest "Dla Elizy" Beethovena.

A o co chodzi z paragonami? Żeby zmniejszyć szarą strefę tajwański rząd wymyślił loterię - wylosowany numer paragonu wygrywa jakąś ciężką kasę.


Dlatego wszyscy tutaj zbierają paragony, a jak w sklepie zapomnisz go wziąć, to potrafią cię gonić, żeby ci go oddać. Ludzie podobno mają jakieś zaawansowane systemy, gdzie codziennie wpisują sobie numery posiadanych paragonów do excela, coby mieć porządek w papierach.

Ja oczywiście się w to nie bawię, wywalam rachunki do śmieci. Ale ostatnio jak chciałam wyrzucić jeden do kosza w restauracji, to jakaś pani mnie zatrzymała i go ode mnie zabrała. Mam nadzieję, że dzięki mnie będzie spała na tajwańskich dolarach!

3 komentarze:

  1. durnaś. RÓB MILIARDY TAJWANODOLAROKOPIEJEK!

    OdpowiedzUsuń
  2. I na co komu ekologia, jak może podjechać GRAJĄCO-ŚWIECĄCA śmieciarka, sam bym chętnie za taką pobiegał.
    PS pozdrowienia świąteczne
    adam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tu jest ekologia! Śmieci się sortuje i oddzielnie śmieciarka zbiera kompostowe, oddzielnie plastiki, szkoło i różne takie.

    OdpowiedzUsuń