No to zaczynamy ostatnią przygodę mojego studenckiego życia. Semestr w Seulu.
Do Korei przyleciałam w niedzielę wieczorem. Od tego czasu dużo się działo (chociaż w sumie i nie dużo), ciągle nie było czasu, żeby tu coś wrzucić. I relacja z Tokio też nieskończona. Ale wszystko później.
Z lotniska odebrała mnie stewardka ze spotkania Światowej Rady Kościołów w Busan.W sumie to na spotkaniu nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy, ale moja współlokatorka nie mogła mnie odebrać. Więc poprosiła właśnie ową stewardkę.
Lotnisko w Seulu jest strasznie wielkie, w ogóle była jakaś kumulacja przylotów, do odprawy paszportowej czekałam chyba z godzinę. Jak wyszłam po bagaż, to taśma już nie działała, a mój plecak leżał obok. Z Tokio lecieli głównie Koreańczycy, więc przeszli odprawę innymi bramkami, tak myślę.
Potem z lotniska 1,5 godziny autobusem. Potem taksówką. Potem z bagażami pod górę kampusu. A jakże. Dobrze, że Ahreum mi pomogła, bo z dwoma plecakami pod górę byłoby ciężko. Pomogła mi też w akademiku, bo pan ochroniarz nie mówił po angielsku. I pierwsze zdjęcia z mojego pokoju.
W porównaniu do Tajwanu pokój dwuosobowy to jakby luksusowy (wtedy mieszkałam w czwórce). Przyjechała też już moja współlokatorka Estelle, Francuzka. Ale za to wciąż nie mam prześcieradła i kołdry (poszewki na szczęście przywiozłam ze sobą). Ciężko to tu kupić, nie wiem dlaczego nie ma żadnych sklepów z pościelą w okolicach uniwersytetu.
Zdążyłam się też spotkać ze wspomnianą już współlokatorką z Busan, Bomi. Bomi w piątek wyjechała do Stanów na trzyletnie studnia. Więc spotkałyśmy się w ostatniej chwili. Zjadłyśmy obiad i poszłyśmy razem do biura, gdzie Bomi czekała na odbiór swojego międzynarodowego prawa jazdy.
Poza tym dwa ostatnie dni to były tzw. orientation days. W sumie przerost formy nad treścią, mieliśmy niby jakieś wycieczki, ale trzeba było tam dojechać samemu. Strasznie męczące. Ale byliśmy za to dwa razy na strasznie obfitej kolacji. Jedzenie bardzo dobre, ale jak na środkowoeuropejską kieszeń dość drogie. Ale Szwajcarzy twierdzą, że w Korei jest bardzo tanio!
W poniedziałek zaczyna się wybór zajęć i same zajęcia. Mam nadzieję, że będzie spokojniej, to napiszę więcej i wrzucę zdjęcia z Tokio.





Wiedz, że czytam!
OdpowiedzUsuńTeraz już wiem!
OdpowiedzUsuń